Co robić, gdy utkniesz w martwym punkcie?

martwy punkt2

Niezliczoną ilość razy w życiu miałam wrażenie, że tkwię w martwym punkcie. Niby mam różne opcje, ale stoję w miejscu i nie wiem, w jakim kierunku zrobić swój kolejny krok i czy w ogóle go robić.

Martwy punkt to przekonanie, że nie ma już wyjścia z sytuacji. Wiara w to, że cokolwiek zrobisz, to i tak nie zmieni wiele w twoim położeniu.

A z tego miejsca już krok do przekonania, po co w ogóle próbować, skoro tyle energii już zainwestowałam i wciąż czuje się tak samo.

Czasem przechodzisz przez trudne momenty w życiu i wszystko maluje się w czarnych barwach. Łatwo ulegamy wtedy pokusie potępiania samych siebie, przyklejania sobie etykietek typu “ Jestem beznadziejna, w życiu i tak nic mi nie wychodzi. W co ręce włożę to się rozpada”. Taki monolog wewnętrzny utwierdza Cię w przekonaniu, że jest w Tobie jakaś wada, rysa, która przekreśla wszystko co dobre. Moje klientki nie raz obawiały się, że chyba są przeklęte. Żadna z nas nie jest i nigdy nie była przeklęta.

Pokażę Ci teraz główną przyczynę poczucia, że jesteśmy w martwym punkcie i podam Ci kilka wskazówek, które warto w takiej sytuacji rozważyć.

NB1

Główną przyczyną zastygania w bezruchu jest silna potrzeba zmiany warunków, na które nie masz wpływu  (min.myśli, intencje, zachowania innych). Jeśli chcesz zmienić zachowanie osoby, żebyś poczuła się lepiej, a ona nie poddaje się twoim staraniom, wskakujesz na karuzelę na której przechodzisz ze smutku do złości, frustracji i w końcu do bezradności. Jeśli stajesz na rzęsach, by mężczyzna Cię pokochał a on odmawia zaangażowania w relację znów walisz głową w mur, bo masz jedynie wpływ na to, co sama robisz a nie na to, jak zachowa się wobec Ciebie druga osoba.
Przyjrzyj się teraz swoim relacjom i zastanów się, kogo starasz się zmienić, albo komu starasz się pomóc wbrew jego woli?

nb2

Stań się świadoma, że twoje uczucia związane są z brakiem akceptacji sytuacji, taką jaka ona jest. Nie akceptujesz tego, że nie możesz wpłynąć na innych. Jeśli już wiesz, że nie możesz zmienić innych, ale wierzysz, że tylko wtedy poczujesz się lepiej, oddajesz im władzę nad swoim nastrojem. Okazuje się wtedy, że nie ma komu żyć twoim życiem, bo Ty jesteś zajęta życiem innych i ich motywami. Ile czasu w przeciągu dnia starasz się zmienić innych lub żyjesz ich życiem w swojej wyobraźni?

nb3

Myślisz sobie pewnie teraz “Jak mogę zaakceptować to, co jest, skoro tak mnie to boli. To jest niesprawiedliwe, oni powinni…” Chcę żebyś zrozumiała, że akceptacja to nie to samo, co poddanie się lub rezygnacja. Jeśli chcesz poczuć się lepiej,ale nie akceptujesz swojego obecnego położenia i wciąż koncentrujesz się na tym, czego nie masz, czy możliwe jest żebyś poczuła się lepiej? Nie. Dopiero, gdy uznasz, że to co się dzieje ma prawo tak wyglądać, biorąc pod uwagę różne czynniki, ale sama na siłę nie zmienisz innych, będziesz mogła wyciągnąć się z tego kołowrotka.

nb4

Dlatego na sam początek proponuję Ci, byś przez tydzień zwracała się do siebie tymi słowami:
“Widzę, że teraz jestem w takim momencie życia, że zaangażowałam już wiele energii, by zmienić sytuację na siłę, ale to podejście wniosło tylko więcej frustracji. To, gdzie teraz jestem nie determinuje mojej przyszłości. Jest w porządku, że doświadczam różnych emocji. Starałam się jak mogłam, ale są sprawy na które nie mam wpływu i jak się na nich koncentruje czuję się źle. Niczego nie zmienię na siłę. Na szczęście mam wpływ na to, na czym będę koncentrowała swoją uwagę w tej właśnie chwili. Gdy myślę tylko o tym, czego nie chcę, problem ten zaczyna rządzić moim życiem. Jeśli naprawdę uznam, że moje życie to nie tylko ten problem, będę mogła wpłynąć na zmianę swojego samopoczucia. Nie muszę wszystkiego wiedzieć od razu. Pomimo, że ten problem jest w moim życiu i go widzę, mogę wybrać, że skoncentruję się na zadbaniu o swój nastrój. Mogę znaleźć to, co teraz jest dla mnie przyjemne. Dopiero, gdy odpuszczę sobie walkę i poczuję się lepiej niezależnie od okoliczności, będę wiedziała, co mam robić i będę działała w zgodzie ze sobą, bez naruszania wolności innych”.

nb5

Umów się sama ze sobą, że przynajmniej przez najbliższy tydzień, nie będziesz mówiła sobie o tym problemie. Dlaczego? Dlatego, że jak postrzegasz swoją sytuację jako horror i ciągle sobie o tym opowiadasz, nie rozwiązujesz problemu, tylko go pogłębiasz. Z doświadczenia wiem, że oddalenie się w myślach od problemu daje potrzebny dystans i dopiero wtedy możemy poczuć inspirację i działać z lekkością, bez niepotrzebnej szarpaniny.

nb6

W tym czasie pozwól sobie dostrzegać, co jeszcze Ciebie otacza.Nawet jeśli początkowo wydaje Ci się to błahe. Raz dziennie napisz sobie jedną rzecz, która świadczy o tym, że możesz czuć się dobrze, rzeczy które są sprawne pomimo, że wcześniej nie miało to dla Ciebie znaczenia. Możesz zacząć od dostrzeżenia, że masz wygodne buty, w których zawsze czujesz się komfortowo, że dostałaś wiadomość od przyjaciółki, która zawsze jest przy Tobie, że ktoś przepuścił Cię na przejściu…Dlaczego masz to robić? Ponieważ trenujesz swój umysł na wyszukiwaniu rozwiązań i przyjemności. Dzięki takiej postawie nabierzesz wewnętrznego przekonania, że potrafisz sobie poradzić niezależnie od okoliczności i że zawsze możesz znaleźć osobę, która Ciebie wesprze.

W jakich sytuacjach Ty czujesz, że jesteś w martwym punkcie?

Co zrobić, gdy nie możesz pomóc?

co robić

Znasz to uczucie, gdy osoba, na której Ci zależy odtrąca twoją pomoc? Mówi o problemie, ale odmawia przyjęcia wsparcia?

Czujemy się wtedy bezradne i za wszelką cenę staramy się przekonać ukochaną osobę, żeby przyjęła dar, który mamy jej do zaoferowania. Jednak po drugiej stronie cisza i brak odpowiedzi.

Każdy z nas od czasu do czasu staje się swoim największym wrogiem. Jesteśmy oddani bólowi, złości i poczuciu bezradności. Wkładamy całą swoją energię w podtrzymywanie obrazu zależności od okoliczności, pomimo słów, które zdają się temu przeczyć “ Mam tego dosyć, pomóż mi”. Gdy ta pomoc przychodzi, na każdą informację zwrotną reagujemy kolejnym bardzo racjonalnym ALE. To zupełnie tak, jak osoba przed nami, której pragniemy uchylić nieba.

Jak w takiej sytuacji pomóc, by jeszcze bardziej nie zaszkodzić? ( Nie piszę w tym artykule o osobach w głębokiej depresji, które wymagają natychmiastowej interwencji)

NB1

Powiedz swoje jasno i wyraźnie, bez narzucania własnej woli “Widzę, że cierpisz. Czy jest coś, co mogę zrobić, żeby Ci pomóc”. Gdy usłyszysz odpowiedź “Nie możesz mi pomóc lub muszę sobie sam z tym dać radę” odpowiedz “ Ufam twojej ocenie sytuacji. Jeśli będziesz mnie potrzebował, jestem.” I teraz czas, abyś wycofała swoje dobre rady i przekonywanie ( które i tak wcześniej nie przyniosły pozytywnych rezultatów). Zaufaj, że twoje zapewnienie i cicha obecność w odpowiednim momencie będą największym oparciem.

nb2

Nie patrz na ból, jako na coś złego i coś co trzeba wyrwać z korzeniami. Często interpretujemy sytuację przez pryzmat własnych doświadczeń i ból w oczach bliskich przypomina nam nasze własne rany. Dlatego tak szybko pędzimy z arsenałem narzędzi, by tylko zdusić ból w zarodku. Ból informuje nas, że przestaliśmy żyć w zgodzie ze sobą lub przypomina nam o utracie czegoś dla nas bardzo cennego. Możesz przytulić,potrzymać za rękę, gdy płacze, ale nie zabieraj przeżyć, które są niezbędnym etapem gojenia.

nb3

Uznaj, że te doświadczenia, przez które przechodzi bliska ci osoba, są właściwe na ten moment i mogą pomóc jej przedostać się z jednego brzegu na drugi. Powstrzymaj się od ocen i krytykowania, ale uwierz, że bliska Ci osoba w sytuacji w jakiej się znajduje, radzi sobie najlepiej jak potrafi. I jak będzie gotowa wyciągnie dłoń do osoby, od której będzie chętna przyjąć wsparcie.

nb4

Przez kolejny tydzień bierz do ręki jej zdjęcie i powtarzaj te słowa “Wierzę, że znajdziesz dla siebie właściwe rozwiązanie. Masz dostęp do wewnętrznej mądrości i siły. Odnajdziesz drogę, by wznieść się ponad wszelkie pozorne ograniczenia“.Patrzenie na osobę nie jako ofiarę okoliczności, ale jako istotę , która ma dostęp do wewnętrznego potencjału, to największy dar jaki możesz jej ofiarować, kiedy ona sama dostrzega w sobie głównie słabość.

nb5

Bądź dla niej żywym przykładem. Gdy chcesz nauczyć innych latać, pokaż jak sama to robisz i ile radości Ci to sprawia. Stawaj się przykładem a nie jedynie werbalnym nauczycielem. Słowa nie są w stanie unieść nas tak, jak efekty na bazie doświadczeń. Niech twoje czyny inspirują a słowa będą tylko miłym dodatkiem.