Czy musisz wiedzieć dokładnie, czego chcesz, nim to wybierzesz?

Stara szkoła, stare zasady twierdziły tak: działaj dopiero, gdy wiesz dokładnie jaki ma być efekt. Możesz działać dopiero, gdy wszystko sobie przemyślałaś, przygotowałaś się na najgorsze i stworzyłaś przynajmniej trzy plany awaryjne.

Czyli muszę wiedzieć dokładnie z kim chcę być, nim zgodzę się pójść na pierwszą randkę. Mało tego, jeszcze powinnam przewidzieć, jaka ta osoba będzie po pierwszym spotkaniu. Muszę wybrać najlepszą szkołę, która zapewni mi przyszłość i dobre zarobki. Czyli muszę tak to wykombinować, żeby zadziałało.

Pięknie brzmi, ale to wszystko jest cholernie wyczerpujące.

Wybory w naszej rzeczywistości mają szereg wytycznych,które powodują frustrację już na samym starcie.

musisz wybrać właściwą rzecz

z właściwych powodów

uważać przy tym, żeby nikogo nie zranić

nie odstawać zbyt od reszty i nie mieć szalonych pomysłów

uważać, żeby nie popełnić błędu po drodze

i oczywiście nie rozczarować swoich bliskich

Co z tym wszystkim zrobić, żeby nie odchodzić od zmysłów? To właśnie te obwarowania czynią nas bezbronnymi, wyczerpanymi istotami, które bez zapewnienia, boją się wybrać cokolwiek więcej, niż prezentowane życiowe menu.Chcę dziś zaproponować Ci podejście, które pozwoliło mi znowu oddychać, a także nabrać dystansu, do codziennych wyborów.

Popatrz na wybory, jako na możliwości.

Kiedy wybierasz coś dla samej radości z tworzenia i odkrywania nowych możliwości, jest to prawdziwy wybór. Przy prawdziwym wyborze nie ma wymyślania, co Ci on przyniesie. Prawdziwy wybór nie jest motywowany próbą uniknięcia cierpienia lub stworzenia idealnego wyniku – wybierasz dlatego, że możesz i że pragniesz, czegoś doświadczyć i dzięki temu odkrywasz, co jest dla Ciebie właściwe, a co nie.

Oto praktyczny przykład:

Zobaczyłaś w katalogu wycieczkę, która od razu spowodowała poczucie błogości w każdej komórce twojego ciała.

Nie masz pojęcia kogo tam poznasz, nie wiesz jeszcze skąd weźmiesz pieniądze, a także nie starasz się szczegółowo zaplanować każdego dnia. Masz jedynie lekkość, gdy o niej myślisz i pragnienie, by wyjechać.

Gdy patrzysz na to jak na możliwość, którą możesz wybrać w swoim życiu, przestajesz dokarmiać swój lęk. Nie szukasz już dowodów na to, dlaczego, nie uda Ci się wyjechać, ale żyjesz pytaniem “ Nie mam pojęcia, skąd wezmę pieniądze,kiedy wyjadę, ale wybieram tam pojechać. Wszechświecie, Boże, życie ( tu wstaw istnienie, w które wierzysz) pokaż mi jak mogę wyjechać w to miejsce?”. Wtedy pojawiają Ci się pomysły i wszechświat stwarza Ci różne okazje, których nie wymyślisz głową.

Przykłady realizacji twojej intencji ( z życia wzięte ):

poczujesz impuls, by coś sprzedać lub otrzymasz okazję zarobienia dodatkowych pieniędzy

otrzymasz telefon od znajomej, że ma bilety, ale nie może wyjechać i odsprzeda Ci za połowę ceny

poczujesz impuls, by stworzyć plan odkładania na wycieczkę itp.

 

Nie wymyślaj swojej przyszłości, tylko stwarzaj ją na bieżąco.

Nie musisz znać szczegółów i dokładnie określać czego pragniesz. Gdy chciałabyś mieć dom, to nie musisz określać konkretnie gdzie, za ile, kiedy go kupisz. Zauważ, że nasz umysł często, gdy szczegółowo określamy pragnienia, podaje nam tysiąc powodów, dla których nie możemy tego mieć. Możesz obejść ten mechanizm ustając intencje, które otwierają wiele możliwości a nie tylko te, które umysł może wymyśleć.

Oto przykłady:

Intencja budząca lęk: Chcę zarabiać 6.000 zł miesięcznie ( a zarabiasz 2.000zł). Twój umysł w tym przypadku, może zacząć szaleć.

Intencja otwierająca możliwości: Wybieram mieć wystarczającą ilość pieniędzy, żeby robić, to co potrzebuję robić, wtedy, kiedy potrzebuję i tam, gdzie chcę to robić. Nie mam pojęcia jak to się w moim życiu pojawi, ale to wybieram.

 

Intencja budząc lęk: Chcę być z Zenkiem i tylko nim ( a jeśli Zenek nie jest właściwy dla Ciebie?)

Intencja otwierająca możliwości: Chcę otaczać się ludźmi, którzy są troskliwi,wdzięczni lubią się śmiać i są otwarci na nowe możliwości i akceptują mnie i lubią taką jaka jestem. (omijasz tu lęk i dezycje, że taki facet nie istnieje. Dajesz wszechświatowi szansę, by Ci pokazał takie osoby).

 

Uznaj, że efekt, który jest nieprzyjemny, nie jest twoim błędem.

 

Nie jesteś w stanie wszystkiego w życiu przewidzieć. Kolejnego kroki pojawiają się, po zrobieniu pierwszego. Gdy na przykład z kimś się umówisz, i okaże się, że nie spędziłaś miło czasu, nie oceniaj tego, jako błąd. Doświadczyłaś tego, dowiedziałaś się, że z takim typem osób, nie spędzisz miło czasu i tyle. Nie dopowiadaj sobie, że tak jest zawsze, że nikogo nie znajdziesz, że jesteś samotna, bo to są tylko osądy i wymysły. Nie trać swojej cennej energii, by podcinać sobie skrzydła. Każdy z nas rodzi się z potencjałem i możliwościami wyboru. To od Ciebie zależy, czy go sobie dasz.

 

Co zrobić, gdy masz wrażenie, że zwlekasz?

zwlekanie blog

Zwlekasz czy nie zwlekasz? Oto jest pytanie.

Niby wiesz, że coś powinnaś robić. Masz piękny kolorowy plan działania. Obiecujesz sobie, że już jutro usiądziesz i zrobisz to, co trzeba, ale gdy tylko otwierasz oczy, jedyne co czujesz, to opór w ciele, w każdej komórce twojego ciała. Tak jakby mówiło do Ciebie “Daj mi spokój kobieto! Chcę spać, leżeć i robić wszystko inne, niż to co dla mnie zaplanowałaś.

Jednak twój kontrolujący mózg usiłuje przekonać Ciebie, byś ruszyła tyłek i spełniała swoje domowe, partnerskie, rodzicielskie, zawodowe obowiązki.

Nie wiem jak Ty, ale jak w takich okresach mam wrażenie, jakbym była wewnętrznie podzielona i cokolwiek robię lub nie, czuję się fatalnie.

Przez ostatni miesiąc wydawało mi się, że powinnam pisać, nagrywać filmy do nowego kursu i tysiące innych drobnych rzeczy.W tym czasie zajmowałam się wszystkim innym, kończąc dzień z pytaniem “Co się ze mną dzieje? Przecież uwielbiam tworzyć nowe kursy i pisać…Więc dlaczego tego unikam jak ognia? Uwielbiam spotykać się z przyjaciółkami, ale kontakty ograniczam do minimum. what the fu…”

Jeśli i Ty miewasz takie okresy w życiu, podzielę się dziś z Tobą moimi nowymi odkryciami.

Uczono mnie, że swoją wartość mam mierzyć osiągnięciami i wynikami. Wmówiono mi, że istnieje coś takiego jak nierobienie niczego (lenistwo lub bycie nieproduktywną) Wierzyłam, bo dlaczego niby miałabym podważać “prawdy” przekazywane nam z pokolenia na pokolenie.

Zamiast zadać sobie fundamentalne pytanie “Czego teraz potrzebuję. Co kryje się za moim oporem??” zadawałam sobie pytania, które jedynie wzmacniały we mnie  poczucie winy “ Czemu nie bierzesz się za pisanie, kiedy zrealizujesz to co sobie zaplanowałaś, czemu jesteś taka nieproduktywna?…

Postanowiłam przestać walczyć ze sobą i przyjrzeć się temu, co tak naprawdę dzieje się pod powierzchnią.

Wzięłam do ręki jedną z poduszek w mieszkaniu, położyłam ją na podłodze i ułożyłam się na niej tak, żeby było mi wygodnie. Moją intencją było uwolnienie kontroli i posłuchanie tego, co ma mi do przekazania moja intuicja. Skupiłam się po prostu na biciu mojego serca i z zaufaniem powiedziałam “Jestem gotowa Cię wysłuchać”. To co usłyszałam było prostym lecz głębokim zdaniem “Daj mi szansę być z Tobą”. Chwilę mi zajęło, by zrozumieć jak bardzo starałam się polegać na moich pięciu zmysłach z kompletnym pominięciem szóstego. Gdy pojawiała się we mnie inspiracja płynąca z duszy, z mojej wewnętrznej mądrości, z przyzwyczajenia szybko przełączałam się na tryb kontroli umysłu.

Połączenie swojego aspektu ludzkiego i duchowego to jedno, ale nadal pozostawałam bez odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę dzieje się ze mną, że w zewnętrznym świecie nie realizuję swoich marzeń aktywnie.

Okazało się, że to miesięczne doświadczenie było tą częścią, która miała dopełnić kurs nad którym pracowałam przez ostatnie pół roku. Pokazuje moim klientkom jak radzić sobie z toksycznym poczuciem winy, ale umknęło mi to, że często obwiniamy się za tzw nicnierobienie. To moje doświadczenie, to był dojrzewający owoc, bym mogła zrozumieć co dzieje się pod powierzchnią i że wtedy, gdy wydaje mi się , że nic się nie zmienia, w rzeczywistości zmienia się bardzo wiele.

Dlatego ponownie wzięłam do ręki moje plany i wykreśliłam wszystkie daty końcowe, bo już teraz nie mam żadnych wątpliwości, że wszystkie dzieje się we właściwym czasie i że nie moim zadaniem jest określić czas, kiedy moje nasiona dojrzeją, ale przyzwalać im by rosły, bez nakładania na nie umysłowych ograniczeń.

Co Ty możesz zrobić już teraz, gdy masz wrażenie że zwlekasz i odkładasz rzeczy w nieskończoność?

NB1

Przyjrzyj się każdej rzeczy, którą sobie zaplanowałaś. Zobacz daty, które sobie ustaliłaś i zadaj sobie ważne pytanie “Dlaczego uważam, że to musi się dokonać właśnie w tym terminie”. Dlaczego uważam, że do końca roku muszę znaleźć męża, dlaczego uważam, że do końca miesiąca muszę skończyć to zadanie, dlaczego uważam, że teraz już musi być porządek? Kiedy ja zadawałam to pytanie, to zwykle okazywało się, że chciałam tego, bo się bałam. Moja motywacja była lękowa. Chciałam czegoś w konkretnym terminie, żeby uchronić siebie przed  wyobrażonym cierpieniem lub uchronić innych, albo dlatego, że inni mieli wobec mnie takie oczekiwania. Przed czym twoje daty mają Cię uchronić?

nb2

Wykreśl ze słownika wyrazy: zwlekanie,leniwa, nicnierobienie, nieproduktywność itp, bo to są kłamstwa. Ciesz się swoim okresem dojrzewania. Gdy tylko pozwolisz sobie spojrzeć pod powierzchnię, otworzysz się na swoje wewnętrzne przewodnictwo, zrozumiesz, że w gruncie rzeczy nic złego się nie dzieje. Pojmiesz, że wszystko jest na swoim miejscu i gdy Ty sobie odpuszczasz i przyzwalasz swojemu wewnętrznemu artyście na chwilę wytchnienia, powraca do Ciebie ze zdwojoną mocą. Każdy owoc najpierw musi dojrzeć, by dzielił się z Tobą swoją pełnią.Pozwól mu na to.  Gdy zaakceptujesz proces wewnętrznej niewidocznej przemiany,  odkryjesz prawdziwy smak owoców, którym z zaufaniem w sercu pozwoliłaś dojrzeć.

nb3

Daj sobie te 5 minut w przeciągu dnia, by wsłuchać się w swoją intuicję. Prawdziwe cuda dzieją się, gdy uznajesz swoją boskość i pozwalasz jej współdziałać z wszystkimi zasobami ciała. Nie jesteś swoim umysłem, nie jesteś swoim działaniem. Jesteś niezwykła, ale żeby prawdziwie to odczuć, potrzebujesz tych chwil, gdy intuicja gra z Tobą jedną pieśń.

Bądź dobra dla siebie teraz, bo nie każda zmiana jest  od razu widoczna dla oka.

Twoje zwlekanie to często po prostu dojrzewanie.

Co robić, gdy utkniesz w martwym punkcie?

martwy punkt2

Niezliczoną ilość razy w życiu miałam wrażenie, że tkwię w martwym punkcie. Niby mam różne opcje, ale stoję w miejscu i nie wiem, w jakim kierunku zrobić swój kolejny krok i czy w ogóle go robić.

Martwy punkt to przekonanie, że nie ma już wyjścia z sytuacji. Wiara w to, że cokolwiek zrobisz, to i tak nie zmieni wiele w twoim położeniu.

A z tego miejsca już krok do przekonania, po co w ogóle próbować, skoro tyle energii już zainwestowałam i wciąż czuje się tak samo.

Czasem przechodzisz przez trudne momenty w życiu i wszystko maluje się w czarnych barwach. Łatwo ulegamy wtedy pokusie potępiania samych siebie, przyklejania sobie etykietek typu “ Jestem beznadziejna, w życiu i tak nic mi nie wychodzi. W co ręce włożę to się rozpada”. Taki monolog wewnętrzny utwierdza Cię w przekonaniu, że jest w Tobie jakaś wada, rysa, która przekreśla wszystko co dobre. Moje klientki nie raz obawiały się, że chyba są przeklęte. Żadna z nas nie jest i nigdy nie była przeklęta.

Pokażę Ci teraz główną przyczynę poczucia, że jesteśmy w martwym punkcie i podam Ci kilka wskazówek, które warto w takiej sytuacji rozważyć.

NB1

Główną przyczyną zastygania w bezruchu jest silna potrzeba zmiany warunków, na które nie masz wpływu  (min.myśli, intencje, zachowania innych). Jeśli chcesz zmienić zachowanie osoby, żebyś poczuła się lepiej, a ona nie poddaje się twoim staraniom, wskakujesz na karuzelę na której przechodzisz ze smutku do złości, frustracji i w końcu do bezradności. Jeśli stajesz na rzęsach, by mężczyzna Cię pokochał a on odmawia zaangażowania w relację znów walisz głową w mur, bo masz jedynie wpływ na to, co sama robisz a nie na to, jak zachowa się wobec Ciebie druga osoba.
Przyjrzyj się teraz swoim relacjom i zastanów się, kogo starasz się zmienić, albo komu starasz się pomóc wbrew jego woli?

nb2

Stań się świadoma, że twoje uczucia związane są z brakiem akceptacji sytuacji, taką jaka ona jest. Nie akceptujesz tego, że nie możesz wpłynąć na innych. Jeśli już wiesz, że nie możesz zmienić innych, ale wierzysz, że tylko wtedy poczujesz się lepiej, oddajesz im władzę nad swoim nastrojem. Okazuje się wtedy, że nie ma komu żyć twoim życiem, bo Ty jesteś zajęta życiem innych i ich motywami. Ile czasu w przeciągu dnia starasz się zmienić innych lub żyjesz ich życiem w swojej wyobraźni?

nb3

Myślisz sobie pewnie teraz “Jak mogę zaakceptować to, co jest, skoro tak mnie to boli. To jest niesprawiedliwe, oni powinni…” Chcę żebyś zrozumiała, że akceptacja to nie to samo, co poddanie się lub rezygnacja. Jeśli chcesz poczuć się lepiej,ale nie akceptujesz swojego obecnego położenia i wciąż koncentrujesz się na tym, czego nie masz, czy możliwe jest żebyś poczuła się lepiej? Nie. Dopiero, gdy uznasz, że to co się dzieje ma prawo tak wyglądać, biorąc pod uwagę różne czynniki, ale sama na siłę nie zmienisz innych, będziesz mogła wyciągnąć się z tego kołowrotka.

nb4

Dlatego na sam początek proponuję Ci, byś przez tydzień zwracała się do siebie tymi słowami:
“Widzę, że teraz jestem w takim momencie życia, że zaangażowałam już wiele energii, by zmienić sytuację na siłę, ale to podejście wniosło tylko więcej frustracji. To, gdzie teraz jestem nie determinuje mojej przyszłości. Jest w porządku, że doświadczam różnych emocji. Starałam się jak mogłam, ale są sprawy na które nie mam wpływu i jak się na nich koncentruje czuję się źle. Niczego nie zmienię na siłę. Na szczęście mam wpływ na to, na czym będę koncentrowała swoją uwagę w tej właśnie chwili. Gdy myślę tylko o tym, czego nie chcę, problem ten zaczyna rządzić moim życiem. Jeśli naprawdę uznam, że moje życie to nie tylko ten problem, będę mogła wpłynąć na zmianę swojego samopoczucia. Nie muszę wszystkiego wiedzieć od razu. Pomimo, że ten problem jest w moim życiu i go widzę, mogę wybrać, że skoncentruję się na zadbaniu o swój nastrój. Mogę znaleźć to, co teraz jest dla mnie przyjemne. Dopiero, gdy odpuszczę sobie walkę i poczuję się lepiej niezależnie od okoliczności, będę wiedziała, co mam robić i będę działała w zgodzie ze sobą, bez naruszania wolności innych”.

nb5

Umów się sama ze sobą, że przynajmniej przez najbliższy tydzień, nie będziesz mówiła sobie o tym problemie. Dlaczego? Dlatego, że jak postrzegasz swoją sytuację jako horror i ciągle sobie o tym opowiadasz, nie rozwiązujesz problemu, tylko go pogłębiasz. Z doświadczenia wiem, że oddalenie się w myślach od problemu daje potrzebny dystans i dopiero wtedy możemy poczuć inspirację i działać z lekkością, bez niepotrzebnej szarpaniny.

nb6

W tym czasie pozwól sobie dostrzegać, co jeszcze Ciebie otacza.Nawet jeśli początkowo wydaje Ci się to błahe. Raz dziennie napisz sobie jedną rzecz, która świadczy o tym, że możesz czuć się dobrze, rzeczy które są sprawne pomimo, że wcześniej nie miało to dla Ciebie znaczenia. Możesz zacząć od dostrzeżenia, że masz wygodne buty, w których zawsze czujesz się komfortowo, że dostałaś wiadomość od przyjaciółki, która zawsze jest przy Tobie, że ktoś przepuścił Cię na przejściu…Dlaczego masz to robić? Ponieważ trenujesz swój umysł na wyszukiwaniu rozwiązań i przyjemności. Dzięki takiej postawie nabierzesz wewnętrznego przekonania, że potrafisz sobie poradzić niezależnie od okoliczności i że zawsze możesz znaleźć osobę, która Ciebie wesprze.

W jakich sytuacjach Ty czujesz, że jesteś w martwym punkcie?

Jakie są prawdziwe przyczyny zwlekania?

przyczyny-zwlekania

Pamiętasz, kiedy ostatnio miałaś wielki zapał do zrobienia czegoś, kiedy tylko o tym pomyślałaś cieszyła się każda komórka twojego ciała, ale już po godzinie pojawiały się wątpliwości i scenariusze prawdopodobnej porażki?

Chroniczne zwlekanie zupełnie jak przewlekły katar potrafi być strasznie dokuczliwym objawem. Niby wiesz, że coś powinnaś zrobić i że tego chcesz i że będzie to dla Ciebie dobre, ale znajdujesz tysiąc racjonalnych wymówek, by nie podjąć działania. Po czym biczujesz się za to, twierdząc, że masz słomiany zapał lub nie umiesz planować sobie rozkładu dnia.

Czy na pewno chodzi tu o twoje niedociągnięcia? A może to właśnie chroniczne zwlekanie jest objawem czegoś, czego o czym wcześniej nawet nie pomyślałaś.

Czemu powinnaś się przyjrzeć, aby odkryć prawdziwe przyczyny swojego zwlekania.

NB1

Przez tydzień uczciwie przyglądaj się temu, co robisz bo tego naprawdę chcesz, a co robisz, bo wydaje Ci się że tak powinna zachowywać się kobieta, matka itp. Co robisz z radością, a co traktujesz w swoim harmonogramie dnia jako przymus? Wszystko, co zalicza się do kategorii “muszę”, stanowi skuteczną antykoncepcję dla doświadczania motywacji, twórczości i przyjemności. Każde muszę najpierw zamień na chcę. Zamiast mówić sobie “Płacę tę rachunki i haruję w pracy, bo muszę z czegoś żyć” możesz zwrócić się do siebie tymi słowami “ Wybieram spędzać tyle czasu w tej pracy, ponieważ do tej pory nie znalazłam bardziej przyjemnego sposobu na zarabianie i obawiam się, że na samozatrudnieniu sobie nie poradzę. Płacę rachunki, ponieważ ważne są dla mnie wygody, które zapewniają mi firmy, z których usług wybrałam korzystać.” Dopiero, gdy przyjmujesz 100% odpowiedzialność za drobne życiowe decyzje, odzyskujesz siłę i odwagę, by realizować kolejne zamierzenia. Kiedy postrzegasz siebie jako ofiarę okoliczności, nie będziesz miała siły na wprowadzenie korzystnych zmian, o których tak często marzysz.

nb2

Czy wierzysz w możliwość spełnienia tego, czego pragniesz? Czy wierzysz, że jest to dla Ciebie możliwe? Marzenia są bardzo przyjemne ale zaufanie w ich realizację to niezbędny składnik tworzenia. Kiedy ja rozpoczynałam prowadzenie tego bloga i tworzenie Programu Właściwa Ty, widziałam że inni odnoszą sukcesy, ale miałam małą wiarę w to, że mi się uda. Każdego dnia spędzałam 5 minut dziennie wyszukując w internecie kobiety, które robią to, co kochają z powodzeniem. Mówiłam do siebie tylko to jedno zdanie “ Jeśli dla niej jest to możliwe, to dla mnie również”. Na twój sukces składają się między innymi: siła pragnienia i zaangażowanie, pomimo przeciwności i wyzwań. Nic co dla nas ważne, nie zrealizuje się samo.

nb3

Czym otaczasz się w swojej przestrzeni? Co skutecznie odwraca twoją uwagę od twoich pragnień? Zauważyłam, że w moim życiu bardzo się sprawdza opcja minimalizmu. Przez ostatnie dwa lata bardzo uczciwie przyjrzałam się temu, czym się otaczam. Sprzątanie mojej przestrzeni zajmowało mi wiele czasu i odwracało moją uwagę od tego, co naprawdę ważne. Obiecałam sobie, że nie będę kupowała nic nowego, chyba, że jest to absolutnie niezbędne. Małymi krokami żegnałam się z tym, co mnie przytłacza. Opracowałam stare notatki, oddałam cześć książek, zaczęłam dokańczać to, co leżało odłogiem. Nadal robię to regularnie. Oczyszczając swoją przestrzeń będziesz czuła się mniej spięta i odzyskasz niezbędną energię do działania. Gdy umysł nie jest przeciążony, robi się miejsce na nowe doświadczenia.

Nie pozwól, by twoje marzenia leżały na strychu przykryte warstwą kurzu. Zasługujesz na więcej, niż Ci się wydaję.

Co robić, gdy jesteś przeciążona?

przeciazona

Są takie etapy w życiu, kiedy bywasz przeciążona. Po okresie wyciszenia i względnej stabilności, nagle w jednym tygodniu masz do ogarnięcia mnóstwo spraw. Spraw, które są w zgodzie z wartościami, którymi żyjesz, ale tak się jakoś dziwnie składa, że spiętrzyły się w jednym czasie.

Przeziębienie dziecka, remont, nagły projekt do zrobienia na wczoraj i wszystko inne, co jest dla nas ważne, na tym etapie życia.

Zamiast żonglować dwiema piłeczkami, w twoich rękach znajduje się pięć. Od zeszłego tygodnia tak właśnie wygląda moja rzeczywistość.

Co robić, by zniwelować odczucie, że za chwilę głowa Ci eksploduje.

Podzielę się z Tobą moimi sprawdzonymi sposobami, które pomagają mi złapać dystans, gdy mam wrażenie, że pedał gazu zatrzymał się na jednej prędkości a hamulec coś nie chce współpracować.

NB1

Daję sobie absolutny zakaz robienia rzeczy, bez których jestem w stanie się obyć, lub mogę zastąpić je czymś, co zajmie mi mniej czasu. Mogę dzięki temu skupić się na tych priorytetowych piłeczkach w górze, które wymagają teraz mojej największej uwagi. Weź teraz kartkę papieru, u góry napisz dużymi literami (ja uwielbiam czerwonym długopisem) BEZWZGLĘDNY ZAKAZ: I tu wypisujesz wszystko, bez czego może i będzie Ci niewygodnie, ale nie możesz teraz tracić na to swojej cennej energii. Na mojej liście znajduje się  często sprzątanie i  gotowanie. Zasada co do sprzątania w tym czasie, to odkładanie rzeczy na miejsce a obiady szybkie lub robione przez innych. Wartości odżywcze ustępują miejsca innym wartościom. Wyznaję zasadę 80% dbania 20% pobłażania.

nb2

Daję sobie prawo do bycia zmęczoną, rozdrażnioną, niedostępną emocjonalnie lub cokolwiek w danym momencie przeżywam. Informuje w związku z tym moje otoczenie, że mogę reagować nieadekwatnie do sytuacji w związku z tym, że moja uwaga skupiona jest na wielu sprawach w krótkim czasie. Proszę, żeby nie brali sobie do serca mojego podniesionego tonu. Oczywiście umawiam się z nimi, że jak już hamulec zacznie działać porywam ich do miejsca, które wybiorą, żeby im wynagrodzić moje przeciążeniowe reakcje. Masz prawo do swoich szaleństw (szanując innych), ale pamiętaj, by ich uprzedzić, że teraz możesz reagować różnie i nie robisz tego ze względu na nich. Po prostu twój układ odpornościowy nie dźwignie więcej.

nb3

I teraz klucz programu. W zależności od nastroju albo odgrywam rolę Jacka Sparrowa (śmiesznie się przebieram i udaje Jacka przed lustrem, wpuszczając humor do tego dzikiej bieganiny.) albo oglądam jeden z filmów z serii Piraci z Karaibów. Jak potrzebuję szybkiej dawki humoru, odpalam youtube i włączam 5 minutowy filmik z najlepszymi scenami.

Może i ty masz swoja ulubioną postać z filmu, która rozbawia Cię zawsze, kiedy tylko na nią spojrzysz. Warto mieć taki repertuar w razie nagłej potrzeby uśmiechu.  Za każdym razem, gdy czuje ucisk w klatce piersiowej i ten monolog wewnętrzny “ Jak ja to wszystko ogarnę”, jestem i tak mile zaskoczona, że po 5 minutach oglądania scen filmowych lub odgrywania roli, czuję się jak nowo narodzona.

nb4

No i oczywiście w tym czasie każda pomoc mile widziana. Pamiętaj, że proszenie o wsparcie to nie wstyd, to oznaka siły. Potrzebujemy siebie nawzajem i w tym tkwi całe piękno relacji.

A jak Ty dajesz sobie radę, gdy masz tak dużo spraw na głowie?

Kończę ten artykuł i odpalam Piratów z Karaibów.