Czemu bycie miłym, może stać się standardem przemocy?

 

Po czym poznasz, że jesteś w poważnych tarapatach?

Zaobserwujesz to, gdy druga osoba jest dla Ciebie miła, a Ty po krótkiej znajomości jesteś gotowa wskoczyć dla niej w ogień. Bycie miłym wystarczy, by Cię do innych przekonać.

Tak wiem, pytanie które pierwsze przychodzi na myśl “ Co jest ze mną nie w porządku?”

Czy to naprawdę jest kwestia przyciągania?

Nie jest. Jest to kwestia programowania.

Skąd wiem? 

Wiem, bo od dziecka byłam programowana, że moje zdanie się nie liczy. Byłam programowana, że dzieci i ryby głosu nie mają, a jeśli już mają, to mogą zgodzić się z tym, co im się narzuca.

Program obejmował też przyzwyczajenie się do krzyku. W ten sposób wiedziałam, co rzekomo jest dobre, a co złe.

Nie wiedziałem wtedy jednego. Gdy przyzwyczaisz się do tego, że masz sprawiać innym przyjemność i w ten sposób masz oceniać siebie i swoje otoczenie, musisz mierzyć ludzi i siebie tylko jedną miarą.

Miara nazywa się “czy jest im dobrze”. Ta jakże “wysoka moralnie” skala zakłada, że masz przesrane od samego początku, bo twój standard w relacjach wszelakich równa się jeden.

A ta jedynka na skali to bycie miłym. Gdy ktoś okaże Ci drobną życzliwość, jest uśmiechnięty, a już nie daj Boże powie Ci komplement, oddajesz im klucze do swojego wnętrza i ślubujesz troskę na wieki.

Gdzie jest błąd w programowaniu?

Jeśli w relacjach zadajesz sobie tylko te dwa pytania “czy ich zadowalam? Czy są mili wobec mnie?”, to możesz dać się niepotrzebnie wykorzystać i do tego marnujesz czas na osoby, które i tak nigdy, by Cię nie polubiły.

Jakie jest rozwiązanie? Rozwiązanie jest proste i wymagające za jednym razem.

Wymaga minimum tygodnia, żeby sprawdzić na co się godzisz w relacjach i czy czujesz się z tym dobrze.

A potem kolejnego tygodnia, żeby wypisać sobie standardy w relacji, które wyznaczają Ci, kogo jesteś gotowa zaprosić do swojego życia.

No i oczywiście wymaga zastosowania ich w życiu…na co wiele z nas się nie godzi z lęku przed samotnością.

Kiedy nie mamy standardów stajemy się zbyt przychylne, zbyt tolerancyjne i zbyt wyrozumiałe- co w końcu wraca, by nas boleśnie ugryźć w tyłek.

Standardy są po to, by zaprosić do  życia właściwe dla Ciebie osoby, a nie każdego kto się nawinie.

Nie zrozum mnie źle, nie mówię tu o niektórych nierealistycznych standardach, na przykład, że musi zawsze być dla mnie dobry, ze wszystkim się zgadzać i nigdy nie podniesie na mnie głosu, nigdy się nie pokłócimy, zawsze mi odpisze na smsa i będziemy żyli długo i szczęśliwie. To nie są standardy, to oczekiwania ideału, który nie istnieje.

Mówię o normalnym zachowaniu, które często dajemy ukochanej osobie, ale zapominamy poprosić o nie dla siebie.

Te standardy będą różne w zależności od tego, co sobie cenisz w życiu.

Ja podam Ci jedynie kilka przykładów, które mogą Cię zainspirować do stworzenia własnej listy.

Jednym z moich standardów jest dopasowanie się w temacie trzech wartości, bez których nie wyobrażam sobie życia.

Jeśli jesteś osobą nastawioną na karierę zawodową, nie wyobrażasz sobie życia bez rozwijania swoich pasji, potrzebujesz takiego samego odpowiednika lub osoby, dla której to nie jest problemem. Jeśli lubisz spotykać się z rodziną co tydzień i nie możesz się doczekać, aby założyć własną, to dla partnera to też ma być wartością.

Kolejny mój standard brzmi ” Nie ma dla mnie znaczenia czy jesteś miły. Zwracam uwagę na to jak traktujesz innych, czy jesteś życzliwy, gdy ktoś się z Tobą nie zgadza. Patrzę na to czy potrafisz się przyznać do błędu i go naprawić i czy angażujesz się w rozwój relacji ze wzajemnością. (oczywiście ten sam standard mam wobec siebie)”.

Jeden z moich priorytetowych standardów obecnie, to bycie akceptowaną taką jaka jestem, czyli z tym, co jest dla mnie w życiu ważne. Nie chcę być z kimś, kto chce bym myślała inaczej i zmieniła swoje wartości. 

Jeśli nie jesteś osobą, która lubi imprezy a jesteś za to krytykowana i słyszysz, że nie potrafisz się bawić, to warto się zastanowić nad dopasowaniem w temacie życiowych priorytetów.

A to jest moja wisienka na torcie. To zdanie kieruję do siebie przynajmniej raz w tygodniu: 

“Aniu nie możesz włożyć całej swojej siły i energii, aby uszczęśliwić kogoś, kto nie robi tego samego. Relacje są budowane dla dwóch osób i wymagają takiego samego wysiłku od obu zaangażowanych stron. Masz prawo wybierać co jest dla Ciebie w życiu ważne. Pamiętaj, że dla właściwego człowieka będziesz więcej niż wystarczająca. Ty nie wymagasz od innych perfekcji, więc nie daj się wykorzystać tym, którzy chcą Cię zmienić i nie chcą się w życiu rozwijać”.

Pierwszym krokiem do ustalenia standardów relacji jest prawdziwe przekonanie, że jesteś kobietą, która traktuje innych z szacunkiem i określenie, że to samo wybierasz dla siebie. To nie jest ani egoistyczne ani nadmierne oczekiwanie. 

Jesteś warta wszelkich ustalonych standardów, a obniżenie ich oznacza , że wymagasz od siebie wiele, a od innych minimum. A to jest przemoc wobec siebie.

 

Teraz kolej na Ciebie. Co znajdzie się na twojej liście standardów?

 

Jak budować relację bez użycia słów?

relacja bez słów


Jak dużo możesz powiedzieć bez słów.

Spacerujesz w milczeniu a słowa wciąż tańczą w twojej głowie. Rozmawiasz przez telefon, robisz zakupy, spotykasz sąsiada i nawet jak rozmawiacie o pogodzie, to nie zmienia faktu, że w kontakcie z ludźmi pierwsze, o czym myślisz to, co tu powiedzieć:)

Przypomnij sobie, jak ostatnio zareagowałaś, gdy między Tobą a drugą osobą zapanowała cisza. Boimy się tego jak ognia, sądząc, że komunikacja jest najważniejsza w związku.

Powtarzamy to jak mantrę, zamiast najpierw sprawdzić prawdziwość tego twierdzenia.

W tym artykule chcę Cię zainspirować do odkrywania tego, co kryje się między słowami.

Jak budować relację, bez używania słów?


NB1

Magia obecności.

Kiedy miałam 16 lat zobaczyłam przez okno kobietę, która siedziała sama na ławce obok trzepaka. Była zamyślona, smutna i patrzyła w jeden punkt. W tamtej chwili wiedziałam tylko, że coś się stało i że może potrzebuje jakiejś pomocy. Zbiegłam na dół, podeszłam do niej i powiedziałam “Przepraszam, może nie powinnam pytać, ale zauważyłam, że  jest pani smutna. Czy coś się stało?” Nie spodziewałam się, że odpowiedź sparaliżuje i mnie. Odpowiedziała “Chyba straciłam dziecko…poroniłam”. Patrzyłam na nią bez słowa, myśli krążyły w mojej głowie jak szalone. Starałam się znaleźć właściwe słowa lub zrobić coś co jej pomoże. Wydukałam jedynie “Tak mi przykro. Czy czegoś Pani potrzebuje?” Spojrzała na mnie i powiedziała “ Bardzo Ci dziękuję. Siedzę tu od 30 minut i ludzie tylko mnie mijają. Twoja obecność wiele dla mnie znaczy. Tym mi pomogłaś. Mój mąż jest już w drodze. Dziękuję.”

Nigdy nie zapomnę tej sytuacji. Nauczyłam się tego dnia, że nie zawsze trzeba znać na wszystko odpowiedź, że bycie przy drugim człowieku, kiedy doświadcza bólu jest większym darem, niż próby pocieszania i natychmiastowego rozwiązywania problemu.

Pamiętaj, że twoja obecność znaczy więcej niż słowa.

 

nb2

Magia dotyku.

Zwróć uwagę w jakich sytuacjach używasz dotyku. Wyciągamy ręce na powitanie, przytulamy dzieci, gdy płaczą, zatapiamy się z partnerem w namiętności, jednak kiedy chcemy sobie coś przekazać, zwykle mowa jest dominującym kanałem. W ramach eksperymentu zastanów się dziś, jak mogłabyś pokazać drugiej osobie dotykiem, że jest dla Ciebie ważna.  Wypisz przynajmniej 15 pomysłów. Dotykiem możesz powiedzieć “Wierzę w Ciebie”, “Jestem tu dla Ciebie”, “Uważaj, tu jest kałuża”.

Sposób w jaki podajesz rękę drugiej osobie, może powiedzieć więcej o waszej relacji niż pisanie opowiadania na 5 stron.

 

nb3

Magia wewnętrznej postawy.

Jedną z ważniejszych umiejętności w życiu jest nieprzyjmowanie wszystkiego osobiście. Często zachowanie osoby ma więcej wspólnego z tym, jak została wychowana , jak radzi sobie z problemami emocjonalnymi , lub innymi zmiennymi , takimi jak nastrój, poziom energii lub stan zdrowia. Pamiętaj, aby nie brać na siebie winy za rzeczy , które są poza twoją kontrolą.  Jeśli wciąż się za coś obwiniasz zamiast wzmacniać bliskość, tylko się oddalasz od osoby, na której Ci zależy.

 

nb4

Magia intencji.

Zobacz jak często w związkach skupiamy się na tym, żeby uniknąć odrzucenia. Zastanawiamy się, co druga osoba o nas pomyśli, lub tak skupiamy się na byciu perfekcyjnymi, że umyka nam to, co najważniejsze. Kiedy twoją intencją staje się patrzenie na człowieka każdego dnia na nowo, bez przypisywania mu złych motywów i zakładania z góry, że zrobił to, żeby Cię zranić, robisz przestrzeń na zrozumienie, poznanie i prawdziwą bliskość. Miejsce na ból jest wtedy, gdy coś się stało, a nie wtedy, gdy brak zaufania tworzy obraz zranienia, które jeszcze nie nastąpiło.